Jesienią rower i bieganie po parku coraz częściej przegrywają z deszczem i zmrokiem, a karnet na siłownię nie każdemu pasuje do grafiku. Wiele osób przenosi więc treningi do domu. W domach jednorodzinnych najczęściej trafiają one do piwnicy, na nieużywane poddasze albo do części garażu, czyli tam, gdzie jest miejsce na matę, ławkę i rower stacjonarny. Problem w tym, że takie pomieszczenia bywają ciemne, chłodne i nieprzyjazne, więc po dwóch tygodniach zapał słabnie.
Atmosfera domowej siłowni zależy od kilku rzeczy, które da się zaplanować bez dużego budżetu: od temperatury i świeżego powietrza, od podłogi, od lustra i przede wszystkim od światła.
Piwnica jako sala do ćwiczeń, warunki wyjściowe
Piwnica ma zalety: jest odizolowana od reszty domu, więc skakanka i upuszczone hantle nikomu nie przeszkadzają, a betonowy strop zwykle dobrze wytrzymuje obciążenie sprzętem. Ma jednak też wady. Okna są małe albo nie ma ich wcale, sufit bywa niski, a ściany chłodne, przez co łatwo o wilgoć i zapach stęchlizny. Zanim wstawi się sprzęt, warto ocenić, czy ściany są suche i czy pomieszczenie da się przewietrzyć.
Podczas ćwiczeń oddycha się szybciej i intensywnie poci, więc wilgotność w małym pomieszczeniu rośnie bardzo szybko. Bez sprawnej wentylacji szyby i ściany zaczynają się pocić, a po kilku miesiącach w narożnikach może pojawić się pleśń. Wentylator wyciągowy, kratka nawiewna albo choćby uchylane okienko to podstawa. W sezonie grzewczym dochodzi do tego kwestia temperatury: ćwiczy się dobrze w chłodniejszym pomieszczeniu niż salon, ale zimny beton pod stopami i ściany o kilkunastu stopniach nie zachęcają do rozgrzewki.
Jasno, ale bez olśnienia
W pomieszczeniu bez okien światło sztuczne zastępuje dzienne i ma ogromny wpływ na samopoczucie. Ciemna piwnica z jedną żarówką pośrodku sufitu działa usypiająco, a rozbudzenie się przed treningiem trwa wtedy dłużej. Potrzebne jest światło jasne i rozproszone, które równomiernie wypełni całe pomieszczenie, bez ciemnych kątów i bez punktów, które świecą prosto w oczy.
Ten ostatni warunek jest w siłowni ważniejszy niż gdzie indziej. Część ćwiczeń wykonuje się na plecach, na ławce lub macie, z twarzą zwróconą do sufitu. Gołe źródło światła albo reflektorek nad ławką oślepia i zmusza do mrużenia oczu przy każdym powtórzeniu. Dlatego lampy powinny mieć matowe, rozpraszające klosze i wisieć raczej nad przejściami i strefą przy lustrze niż bezpośrednio nad ławką.
Barwa światła ma tu znaczenie praktyczne. Neutralne białe światło, około 4000 kelwinów, pobudza i dobrze pokazuje sylwetkę w lustrze, co pomaga kontrolować technikę ćwiczeń. Ciepłe światło lepiej sprawdza się w strefie rozciągania i jogi, jeśli jest dla niej osobny kącik. W większym pomieszczeniu można rozdzielić te strefy na dwa obwody.
Długie oprawy pod niskim sufitem
Niski sufit w piwnicy wyklucza lampy wiszące, o które łatwo zahaczyć gryfem lub ręką przy wyciskaniu nad głową. Najlepiej sprawdzają się płaskie oprawy natynkowe montowane bezpośrednio do stropu. W pomieszczeniu technicznym, jakim często jest piwnica, popularnym i rozsądnym wyborem są oprawy na świetlówki led 120 cm, które ustawione w równoległych rzędach dają równe, mocne światło na całej powierzchni. Pojedyncza tuba tej długości ma zwykle strumień rzędu 1800 do 2000 lumenów, więc w piwnicy o powierzchni kilkunastu metrów kwadratowych dwie lub trzy oprawy dają światło zbliżone do tego w sali fitness.
Przy wyborze źródeł zwraca się uwagę na migotanie. Tanie zasilacze LED potrafią dawać niewidoczne gołym okiem tętnienie światła, które przy dłuższym przebywaniu męczy wzrok, a przy szybkich ruchach może dawać efekt stroboskopowy, na przykład przy kręcącym się kole zamachowym roweru. Producenci rzetelnych źródeł podają w kartach katalogowych współczynnik tętnienia albo informację o pracy bez migotania.
Ważna jest też ochrona mechaniczna. W siłowni łatwo trafić w lampę gumą oporową, piłką lekarską albo końcem sztangi. Oprawa z kloszem z poliwęglanu, odporna na uderzenia, jest tu bezpieczniejsza niż odsłonięta tuba. Jeśli piwnica jest wilgotna, lepiej od razu wybrać oprawę szczelną, o stopniu ochrony co najmniej IP44, a w wilgotniejszych pomieszczeniach IP65.
Prąd, lustro i reszta wyposażenia
Bieżnia, rower z elektromagnetycznym hamulcem, wentylator, głośnik i ładowarka do zegarka to kilka urządzeń zasilanych jednocześnie. Warto zaplanować gniazda w miejscach, gdzie będzie stał sprzęt, żeby uniknąć przedłużaczy na podłodze, o które łatwo się potknąć. Bieżnia elektryczna pobiera sporo prądu przy rozruchu, dlatego dobrze, żeby miała własne gniazdo, a nie wspólną listwę z innymi urządzeniami. Obwody w piwnicy powinny być chronione wyłącznikiem różnicowoprądowym 30 mA.
Przed wizytą elektryka dobrze jest przygotować krótką listę spraw do ustalenia:
- gdzie stanie bieżnia, rower i stanowisko z ławką, a więc gdzie potrzebne są gniazda,
- ile opraw i w jakich rzędach ma wisieć pod stropem i czy strefa rozciągania ma mieć osobny obwód,
- gdzie zamontować włącznik, najlepiej przy wejściu, na wysokości wygodnej po zejściu ze schodów,
- czy wentylator wyciągowy ma pracować razem ze światłem, czy niezależnie.
Przy planowaniu prac elektrycznych dobrze jest też spisać wszystkie urządzenia i ich moce, a następnie z elektrykiem rozplanować obwody. W oddziałach Onninen można skompletować oprawy, źródła światła, gniazda i zabezpieczenia oraz zapytać o dobór do warunków panujących w piwnicy.
Lustro na całą ścianę zwielokrotnia światło i optycznie powiększa pomieszczenie, ale ustawia się je tak, żeby nie odbijało bezpośrednio lamp w oczy ćwiczącego. Podłoga z mat gumowych chroni strop i tłumi hałas, a jasne ściany pomalowane farbą zmywalną poprawiają rozkład światła. Do tego kilka haków na gumy i półka na ręczniki i domowa siłownia zaczyna wyglądać jak miejsce, w którym chce się spędzić godzinę.
Dobrze oświetlona, przewietrzona piwnica potrafi zastąpić klub fitness przez całą zimę. Tuby LED, oprawy do pomieszczeń technicznych i osprzęt elektryczny wraz z kartami katalogowymi sprawdzisz na www.onninen.pl
Artykuł sponsorowany

Nazywam się Marianna Dudek i jestem projektantką wnętrz oraz ogrodów z wieloletnim doświadczeniem. Moją pasją jest tworzenie przestrzeni, które harmonijnie łączą estetykę z funkcjonalnością. Jestem również autorką strony mrdecor.pl, na której dzielę się inspiracjami, pomysłami oraz poradami, jak urządzić piękne i praktyczne wnętrze oraz ogród. W każdym projekcie stawiam na indywidualność oraz bliski kontakt z naturą, pomagając moim klientom odkryć ich własny styl.






